Czego ja się o kotach nie nasłucham, że takie, że siakie, że fałszywe, głupie, śmierdzące, srające (Tak na marginesie: wracałam dziś z pracy, śnieżyca straszna, ludzi jak na lekarstwo, a jeśli już jacyś są, to biegną z pochylonymi głowami, byle prędzej do domu. Aż tu nagle, na samym środku bielusieńkiego trawnika, bielusieńki jak ten trawnik - kot. Tylko mu czarne oczyska łypią. Siedzi. I ani drgnie. Nie! On sobie kupkę robił i miał gdzieś i śnieżycę i biel trawnika :D).Srające to my tu mamy i psy, bo u mnie w mieście nikt po psach kup niestety nie sprząta :/ Więc wara z tym argumentem od kotów!
Ale wracam do tematu:




