środa, 12 marca 2014

Dlaczego kot jest lepszy od psa?

Dziś nic prywatnie nie będzie.
Dziś chcę się podzielić wypowiedzią znalezioną w internecie.
Nie to, żebym coś przeciw psom miała. To miłe stworzenia i warte naszej miłości - jak każde stworzenie dwu czy czworonożne.
Jednak... Co kot, to kot ;)

Znalezione w sieci :

"Jak to kiedyś Jerzy Pilch napisał:

"Kotu o coś uniwersalnego – poza żarciem – w życiu chodzi. Psu chodzi wyłącznie o żarcie. 
Kot nieustannie poznaje i studiuje rzeczywistość, pies ją oszczekuje tępo. 
Kot ma własną wizję świata, pies takiej wizji nie ma. 
Kot jest panem, pies jest niewolnikiem. 
Kot jest nadbudową, pies jest bazą. 
Kot ma pysk wredny, ale inteligentny, pies ma mordę poczciwą ale debilną. 
Kot jest wymagającym partnerem człowieka, pies jest jego ślepym i podatnym na upokarzające tresury lokajem. 
Pies nie ma tożsamości, ponieważ pies nie tylko chce być z człowiekiem, pies po prostu chce być człowiekiem, pies chce być ściśle jak człowiek. 
Kotu tego rodzaju upokarzająca i utopijna metamorfoza nawet do głowy nie przyjdzie. Kot chce być kotem. 
Kot ma wyraziście rozwinięte poczucie tożsamości, ma on też – w przeciwieństwie do psa – godność swej tożsamości.
Kot jest królewskim przykładem istnienia spełnionego, pies jest wiecznym niespełnieniem, ucieleśnieniem odwiecznej, trywialnej skargi, iż nigdy nie jest się tym, kim by się chciało być."

Wybrać psa czy kota? Odpowiedzcie sobie sami :)

A może wypowiedzą się Ci, którzy mają zarówno koty jak i psy? Ciekawa jestem czy potwierdzą obserwacje pana Jerzego, czy zupełnie się z nimi nie zgodzą.

A tak już na sam koniec... Gdybym miała wybrać swoje kolejne wcielenie (załóżmy, że wierzę w reinkarnację), wybrałabym kota. Chociażby za sam wdzięk poruszania.
Kot, chociaż bez szpilek, mini i makijażu, i tak zawsze wygląda zjawiskowo ;)

17 komentarzy:

  1. Pies czyli kot

    Zapytał mnie kiedyś pewien psiarz -
    co ty z kotami takiego masz?
    Czemu tak kochasz je namiętnie
    i spełniasz ich pragnienia skrzętnie?

    Spytał mnie jeszcze człowiek ów,
    dlaczego wolę koty od psów,
    a ja po chwili zastanowienia
    odrzekłam, owszem, bez wątpienia:

    Jestem leniwa (będąc szczerą)
    i nie podołam z psem spacerom,
    wychodzić świtem lub wieczorem
    by piesek się wysiusiał w porę...

    Pan ów już z lekka zirytowany
    warknął: no dobrze, ale tu mamy
    z pieską wiernością do czynienia,
    a koty? Są ot tak sobie, od niechcenia!

    Jak miałam panu wytłumaczyć,
    że właśnie to najwięcej znaczy?
    Jednego chciałam go nauczyć -
    że pies to pies, a kot... kot mruczy!

    06.11.2011

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto - w samo sedno! (Zwłaszcza kwestia spacerów - dla mnie to wyjątkowo duży minus w posiadaniu psa) :)

      Usuń
  2. Argumentem ponad wszystkie okazało się mruczenie. Kiedyś robiłam zbiórkę na koty i pewien sknera powiedział, że jeśli go przekonam o wyższości kotów nad psami, to wrzuci datek (to był strasznie skąpy Holender :D ) - no i właśnie ostatnie zdanie mojego wiersza go przekonało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedzieć czemu nie dziwię mu się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodam jeszcze, że on miał dwa psy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam pieseła i kocieja... z tym że Pso mniejsza od Czarnego :D bo to pinczer hehehehe :D Czarny był pierwszy, 2mce później psinka. Ale mają się fajnie,kumplują się i w ogóle. Także nie mam nic przeciw jednemu i drugiemu. byle by kochały nas tak samo mocno jak my ich ;) o, to moje marzenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki są kochane, bez dwóch zdań :) Pewnie gdybym miała psa, uwielbiałabym go tak samo jak kota... Może za inne cechy, ale gorszy by nie był ;)
      Póki co uwielbiam swoje mruczki. Oba. Choć są tak różne...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Pani Kot jest w domu trzymany ? Współczuję. Mam jednego kota... a może on ma mnie. Właściwie oficjalnie to kot sąsiadki która ma małe gospodarstwo. Jedna krowę trochę kur i świń. Ma też psa i kota. Jedno i drugie mieszańce lubią się. Kot nie jest trzymany w domu. W zimowe dni jest zabierany do kotłowni, ma też w stodole siana w pierony. Na ile znam się na kotach on jest szczęśliwy. Nie tam jak te koty trzymane w domach takie picusie glancusie z pawimi pórkami co tylko jedzonko z puszeczki... Ów mruczek sam stara się o zbilansowane jedzenie. Jak uda mu się wślizgnąć (najczęściej przez okno czy inny lufcik) zaraz kieruje się do kuchni gdzie nie pogardzi tym co znajdzie w lodówce (potrafi otworzyć), bywało że raczył był zjadać całe mięsko przygotowane na stole na drugi dzień na obiad. Raz tylko zdarzyło się że jedną rybę z grzeczności zostawił (już nie mógł). Domownicy w takich momentach mieli ochotę przerobić go na dywanik ale wiedział kiedy dać nogę. Punktualnie trzy razy dzienne stawia się na dojenie by dostać mleko, obskakuje też kilka okolicznych domów gdzie czasem też coś dobrego dostanie. Jak jadę na działkę staram się zawsze coś mieć dla niego. Wołam go po kociemu - przychodzi. Często już na mnie czeka. Nie jest trudno nauczyć się kocich odgłosów, porozumiewawczych miałknięć, kociej mowy ciała. Mimo że roboty na działce zawsze sporo zawsze mam czas go pogłaskać pogadać z nim po kociemu pobawić się a i czasem okryć do snu jak zimno. Przychodzi, zostaje, towarzyszy mi mój przyjaciel - Mruczek. Jak go czasem nie ma zostawiam mu coś w umówionej skrytce. Na drugi dzień rano jedzonko znika - znaczy się był w nocy). Leje się równo z innymi kotami, psów się nie boi prócz jednego buldoga i owczarka sąsiadów. Wiejski kocur zaprawiony w bojach jak zresztą wszystkie w okolicy. Chodzi gdzie chce, wraca kiedy chce nie pytając się nikogo o zdanie. Nie jest tresowany, nie jest kastrowany. Problem myszy i innych takich na działce nie występuje. Córka zawsze chciała mieć w domu kota. Tłumaczyłem jej i tłumaczę że trzymanie kota w domu to jak kanarka w złotej klatce. Dopiero ostatnio dotarło do niej że my kota już nie potrzebujemy bo... już go mamy na działce. Kiedy tam jesteśmy on jest z nami - jest nasz a my jego. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie trzymania kota w domu, chodzenia z nim na smyczy... za bardzo lubię koty by się nad nimi znęcać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zwyczajnie nie wyobrażam sobie trzymania kota w domu...".
      Ja nie muszę sobie tego wyobrażać, bo moje koty po prostu nie chcą wyjść za drzwi. Mają możliwość wychodzenia, próbowaliśmy ich tego uczyć, ale jeden panicznie boi się ludzi (widać ktoś go skrzywdził bardzo, zanim trafił do mnie) i za żadne skarby nie przekroczy bezpiecznego progu domu, a drugi zanim trafił do mnie włóczył się głodny i chudy po osiedlu i jak widać nie tęskni za tym (on też zawraca, kiedy wystawię go za drzwi).
      Zmuszać kotów do wyjścia nie zamierzam, ani tym bardziej ciągnąć ich na spacer na smyczy. Po co tak stresować zwierzęta?
      Rozumiem, że ma Pan inną opinię, ale proszę mi wierzyć, że kot to nie kanarek, jeśli chce - wyjdzie, nikt go nie wiąże do kaloryfera. Są tak zaradne, że nawet gdyby je ktoś więził - uciekną. A skoro nie uciekają i nie chcą zeskakiwać z okna czy zejść po schodach na dwór, to chyba im jest dobrze, prawda?
      Koty są jak ludzie: jedni wolą życie na wsi inni wybierają miasto, jedne koty kochają miękka kanapę, inne wola biegać po stodołach. Myślę, że Pan to doskonale rozumie, a Pana komentarz wynika jedynie z troski i miłości do kotów :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Od zawsze mieliśmy psy (tzn. rodzice, siostra i ja). Kotów się bałam, nie znałam ich - bałam się, ze mnie pogryzą albo podrapią, chodziły tak cicho (a więc - podejrzanie) i nie ufałam im. Do czasu :) Teraz nie wyobrażam sobie domu bez kota, ale kocham też psy. Ten, który został z rodzicami (ja juz od jakiegoś czasu mieszkam osobno), wciąż jest "moim kochanym Rinusiem), a mnie marzy się mieć kiedyś spaniela. Myślę, że można te miłości pogodzić. Nie ma "lepszego" czy "gorszego" zwierza - każde jest inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie ma lepszego czy gorszego! Artykuł jest trochę przekorny, ale to dlatego że jestem teraz wyłącznie kociarą :) Psy są wspaniałe, ale... wciąż jestem za leniwa na poranny spacer, zwłaszcza zimą ;) Więc otaczam się kotami (nie licząc czasowych pobytów w domu: rybek, świnek morskich, żółwia i królika) :)
      A i pies sąsiada czasem do nas zagląda. Pięknie się bawi z moim Chadziem. Wcale nie jak "pies z kotem". Naprawdę się lubią :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Skoro koty są ,,lepsze" od psów to czemu:
    1. kot nie uratował nigdy człowieka?
    2. kota nie da się nauczyć sztuczki?
    3. koty ,,bawiąc się" ranią ludzi przez drapanie?
    4. czemu koty nie pomagają w szukaniu narkotyków?
    5. czemu nie ma sportów dla kotów?
    6. czemu koty nie pomagają niepełnosprawnym?

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. Kot jest za mały i nie jest w stanie robić takich rzeczy i nie raz kot uratował życie dla człowieka.
    2.Kota da się nauczyć ale nie które nie chcą. Ci pewnie też by się nie chciało uczyć nie przydatnych rzeczy
    3.A pies przy zabawie niby jest doskonały i nie gryzie ani nie drapie. Po prostu kot ma pazury i dlatego są zabawki dla kota
    4,5,6 Jak pisałam w pytaniu 1 to tot nie jest do tego zdolny.

    OdpowiedzUsuń
  10. miałam kota i miałam psa bardziej jestem zadowolona z psa mój pies zawsze przychodzi jak go wołam [kot tego nie robił] mamy dużo zabawy na świeżym powietrzu [kot miał te zabawy w głebokim poważaniu ] gdy jestem smutna zrobi wszystko żebym się uśmiechnęła a kot tylko był i leniuchował tam gdzie chciał i kiedy chciał i dużo rzeczy zniszczył więc ja wolę psa

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam kota i mam psa wole psy a liczne wady psów nie są prawdą lecz nie mam nic przeciwko kociarzom lecz mówię że to prawda że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.

    OdpowiedzUsuń